Przejdź do zawartości

Blog:Dlaczego sztukę AI uważam za sztukę

Z MruczekWiki

Dlaczego sztukę AI uważam za sztukę
17 lutego 2024 | Kenex


Po kolejnej dyskusji dotyczącej sztuki tworzonej przez AI uznałem, że dobrze będzie opisać moje poglądy w spójnej formie i w jednym miejscu. Nie zgadzam się, że Prawdziwa Sztuka musi być tworzona w całości przez ludzi.

Sztuka demokratyczna

Pewnie każdy z nas zderzył się z sytuacją, w której pomyślał, że fajnie byłoby stworzyć coś artystycznego, ale brakuje mu do tego kapitału. Nie ma pieniędzy, nie zna odpowiednich ludzi, nie posiada wymaganych umiejętności, nie ma czasu i motywacji. Więc ze smutkiem stwierdza, że ten pomysł pozostanie w sferze nierealnych marzeń.

Na szczęście rozwija się technologia, która może pomóc w zmianie stanu rzeczy - chodzi o tzw. generatywną AI.

Sztuka pozwala nam wyrażać myśli, odczucia i lęki w zróżnicowany sposób, który obecnie jest dostępny wyłącznie dla elit - osób posiadających kapitał. Jeżeli uważasz, że Twoje przesłanie wymaga rysunku, ale nie umiesz rysować, zostajesz pozbawiony tej możliwości. Oczywiście nikt nie broni się nauczyć, ale pytanie, czy w praktyce nauczenie się jest faktycznie dla każdego realne. Po drodze może pojawić się wiele przeszkód zarówno wynikających z wrodzonych predyspozycji, jak i okoliczności zewnętrznych. Pytanie też, czy tylko osoby po wieloletniej nauce mają prawo wyrażać się poprzez wysokiej jakości rysunek.

Wiele razy próbowałem napisać swoją książkę. Przysięgam, że się starałem. Ale zawsze się od tego odbijałem, bo pisanie książki fabularnej to jednak nie do końca moja smykałka. Nie mogę się doczekać narzędzi, które będą mi np. pomagały pisać przekonujące dialogi na zadany temat w określonym kontekście. Dzięki temu ciekawy pomysł nie będzie musiał umrzeć tylko dlatego, że zabrakło umiejętności rzemieślniczej albo motywacji. Możemy tylko przypuszczać, ile genialnych pomysłów wylądowało w szufladzie. Oraz jak pomocne będzie przełamanie ludzkich blokad dzięki AI.

Sztuka społeczna

Podnoszone są obawy, że spersonalizowana sztuka odbierze jej aspekt społeczny. Gdy oglądamy film, wielu ceni element, który pojawia się potem, czyli dyskusję o nim. Trudno mi uwierzyć, by to całkowicie zniknęło. Jeśli spojrzymy na kanały #AI-bezpieczne, #AI-kontrowersyjnie albo #AI-NSFW na Pociągopolis, to ludzie lubią dzielić się tym, co uzyskali po różnych propmptach, a czasem poddać dzieło nawet głębokiej interpretacji. Rozważa się, jakie uprzedzenia i naleciałości przejawia Bing AI podobnie, jakby rozważało to się u ludzkiego artysty.

To, co człowiek widział w swoim życiu, ma wpływ na to, co tworzy. Podobnie na AI wpływ ma to, co "widziało" podczas treningu. Konkretne modele bardzo różnią się tym, co wypluwają. Podobnie jak ludzcy artyści różnie wytrenowani przez życie. Nie widzę przeciwskazań, by dzieł AI nie próbować rozkładać na czynniki pierwsze i intepretować. Ktoś powie, że to tylko macierze czy transformery, ale podobnie ludzki mózg to tylko komórki i impulsy. Wiele wskazuje na to, że jesteś w stanie przeczytać ten tekst, bo siła impulsu doprowadzono do detektorów poszczególnych wyrazów w Twoim mózgu stała się tak silna, że przekroczyła próg aktywacji. Twój mózg w dużej mierze szacuje, co jest najbardziej prawdopodobne, a nie to wie. W dodatku ludzki organizm w porównaniu do komputerów jest dosyć wolny i często opiera Twoją percepcję o to, co przewidział, a dopiero po chwili dokonuje korekty w oparciu o świeże dane. Zapewne nieraz w życiu się Tobie coś przywidziało albo źle przeczytałeś tekst. Mózg źle oszacował najbardziej prawdopodobny rezultat. Zdarza się. W kontekście AI byśmy powiedzieli, że "halucynował".

Można kpić z Homo Sapiens, że to chodząca maszyna statystyczna. Tak jak można kpić z dzieł AI.

Ludzie często mają problem, by uznać, że są zwierzętami, bo wydaje im się to mocno niesprawiedliwe. Uważają siebie za turbo bardziej zaawansowanych i oczywiście nie jest to całkowicie bezpodstawne. Ale nie doceniają tego, jak wiele z danym zwierzęciem ich łączy. Jeśli spojrzymy na proporcje naszego mózgu, większość raczej skupia się na tak prymitywnych rzeczach jak stanie w odpowiedniej pozycji, jedzenie, unikanie zagrożeń itp. Tak jak zwierzęta. Ewolucja przy człowieku nie postanowiła, że nagle zrobi wszystko inaczej od zera. Użyła to, co już było i lekko rozbudowała.

W przypadku AI oczywiście sytuacja wygląda inaczej, ale uważajmy z deprecjonowaniem jej. AI może ma problem, by udowodnić, że jest świadoma, ale jak człowiek miałby to zrobić? My często myślimy o sobie, że poza biologiczną machiną jest jeszcze jakiś ludek, który pociąga za wajchy. Ale jak opisuje Zapolsky w swojej książce "Zachowuj się", nic nie wskazuje, by ktoś taki istniał. To jest nasze złudzenie, bo trudno nam się przyznać, że jesteśmy "tylko biologią", a impulsy w mózgu sprawiają, że powstrzymamy się przed łykiem niezdrowego napoju, albo nie.

Gdy ktoś nas pyta, czemu podjęliśmy taką, a nie inną decyzję, my jedynie domyślamy się, dlaczego tak się stało i ubieramy to w słowa. Nie mamy wglądu do procesów chemiczmych w naszym mózgu, by odpowiedzieć prezycyjnie. Nasz mózg to dla nas czarna skrzynka, która wypluwa rezultaty i zmusza nas, żebyśmy dorobili do niej sensowne wyjaśnienie. My nieustannie "halucynujemy". Tak jak AI.

Żeby w to uwierzyć, warto przyjrzeć się pacjentom z podzielonym spoiwem wielkim w mózgu, który zawiera w sobie znaczną część połączeń między lewą i prawą półkulą. Czasami trzeba je rozdzielić, by powstrzymać ostre napady padaczki uniemożliwiające normalne funkcjonowanie. Pacjenci przez pierwsze kilka tygodni mają problem, że jedna półkula podejmuje inne decyzje niż druga. Na przykład jedną rękę wyciągają, a drugą łapią tą pierwszą, by ją powstrzymać. Jakie to uczucie? Gdy spytamy o to pacjenta, odpowie ta półkula, w której dominuje ośrodek mowy. Druga nie ma jak odpowiedzieć.

Sztuka oryginalna

Jedną z technik stosowaną przez pseudonaukę są nierealne oczekiwania. Jak opisywałem to lata temu:

Metoda negowania nauki polegająca na wymuszaniu spełnienia warunków, których spełnienie jest niemożliwe. Prekursorem tej strategii był przemysł tytoniowy, który przez wiele lat starał się ukryć konsensus naukowy na temat związku palenia z rakiem. Gdy pojawiały się kolejne dowody, przemysł cały czas podnosił wymaganie względem nich.

W przypadku sztuki AI ludzie, aby uznać ją za wartościową, stawiają absurdalnie wysokie wymagania. Rzekomo dyskwalifikujące ma być to, że tworzy w oparciu o materiały już istniejące. A czy za przeproszeniem ludzie robią inaczej? Czy jesteśmy non stop bombardowani dziełami absolutnie niepodobnymi do tego, co już istniało? Jeśli jakiś komiks uznajemy za oryginalny, zwykle o oryginalności decydują pojedyncze cechy. Przytłaczająca liczba elementów jest po staremu. W przypadku dzieł ludzkich raczej nie powiemy, że nie ma prawa sztuką być coś tak mało oryginalnego, jak podział na głównego bohatera i czarny charakter, fabułę zawierającą punkt kulminacyjny i standardowe budowanie narracji.

Ok, AI tworzy sztukę inaczej i ma tendencję do pewnych różnic. Na przykład AI często da więcej szczegółów niż wystarczająco, czego człowiek by nie zrobił, bo to zbędna praca, mogąca tylko popsuć efekt. W oparciu o tę rozbieżność tworzy się opowieść, że tylko ludzka sztuka ma "duszę" i jest wartościowa dlatego, że jest ludzka. Nie odbieram prawa do takiego osądu moralnego, ale czemu nie stworzyć opowieści odwrotnej? Dzieła AI też mają swój smaczek itp. Właśnie dlatego, że są inne.

Sztuka wstydliwa

Nie każda sztuka ma być bardzo podniosła i rozpowszechniona. Wiele dzieł ludzie najchętniej zachowaliby tylko dla siebie np. spersonalizowaną pornografię. Jesli ktoś nie znajdzie materiału dla siebie, staje przez przykrym dylematem, czy prosić kogoś, by mu coś nagrał albo narysował. Nie jeden atysta zgodzi się na coś, od czego zaczną mu krwawić oczy, ale czego się nie robi dla pieniędzy. Czy nie lepiej, by niecodzienne fetysze widziały tylko osoby, które to rajcuje? Pamiętajmy też, że wielu ludzi za bardzo się wstydzi, by komukolwiek ujawnić swoje fantazje. Także artyście.

Pisząc do żywego człowieka, zawsze z tyłu głowy jest lęk, że nawet jak artysta zaakceptował zlecenie, robi to tylko dla pieniędzy, a w rzeczywistości pomyślał o kliencie bardzo źle. Tego lęku nie ma w przypadku AI.

Podsumowanie

Oczywiście nie jest tak, że z AI nie wiążą się żadne zagrożenia. Gdy pojawia się przełomowe narzędzie, zawsze jest obawa, że coś pójdzie nie tak. Znając życie okaże się, że problemy pojawią się nie tam, gdzie przewidzieliśmy.

Nie zgadzam się jednak z osądem moralnym, że tylko człowiek może tworzyć Prawdziwą Sztukę. Zlepek komórek strasznie się wywyższa przy zlepku transformerów. A zlepek transformerów słuchając argumentów przeciwko sobie, często mógłby odpowiedzieć: "przyganiał kocioł garnkowi".

Zobacz też

MiauBlog:

MruczekWiki: